Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pole dance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pole dance. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 września 2015

"Robię to co czuję, bo jest wyrazem mnie samej" - wywiad z Martą Kwiatkowską, właścicielką Sky Meditation

Marta Kwiatkowska - Sky Meditation
Sky Meditation Pole Dance to miejsce, które umożliwia kobietom głębsze poznanie samych siebie, znalezienie własnej, unikalnej drogi i sposobów wyrazu, rozwój osobisty oraz sportowy, a przede wszystkim naukę tańca pole dance - tak o Sky Meditation mówi właścicielka Marta Kwiatkowska, która w wywiadzie opowiada o swoim postrzeganiu pole dance we Wrocławiu i nie tylko

ULUBIONA POZYCJA POLE DANCE Knee hold
ULUBIONY GADŻET POLE DANCE (inny niż rurka) jeśli stroje do pole dance można uznać za gadżet to rozmaite stroje i rekwizyty dla urozmaicania układów
ULUBIONA MUZYKA DO TRENINGÓW czarny rap



Natalia Maria Wojciechowska: Jak zaczęła się Twoja przygoda z pole dance? 

Marta Kwiatkowska: Zaczynałam od pracy w klubach, po paru miesiącach kupiłam rurkę i ćwiczyłam w domu. Na początku byłam zdana na siebie, filmy z you tube oraz ewentualną pomoc koleżanek, które tańczyły dłużej. Większość pracy przez pierwszy rok wykonywałam jednak bez instruktora i szczególnego prowadzenia. Byłam dumna z tego, co osiągnęłam, ponieważ dochodząc samemu do pewnych rzeczy, lepiej potrafisz tego nauczyć innych. Bo znasz wszystkie przeszkody. Później dopiero zaczęły się konsultacje u takich osób jak Karolina Płoszejowska, czy Berenika Nienadowska oraz innych wrocławskich instruktorów. Po to, by doskonalić warsztat i czerpać inspiracje oraz w szybszym tempie uczyć się nowych figur.


NMW: Czym obecnie się dokładnie zajmujesz? 
MK: Prowadzę zajęcia pole dance oraz wsparcie psychologiczne dla osób uprawiających sporty zawodowo i amatorsko. Towarzyszę kobietom, które poszukują własnej drogi i pragną mieć lepszy kontakt ze sobą i swoją seksualnością, pracuję z nimi m.in. nad pewnością siebie, podnoszeniem świadomości ciała i zadowoleniem. Z wykształcenia jestem psychologiem, od kilku lat prowadzę również medytacje i wsparcie psychologiczne i duchowe dla osób poszukujących własnej drogi i najlepszych sposobów wyrażania siebie samych. 


NMW: Opowiedz o Sky Meditation - czym jest, co oferuje, kto prowadzi tam zajęcia i gdzie te zajęcia się odbywają i skąd taka nazwa?

MK: Sky Meditation Pole Dance to niewielkie home studio z dwiema rurami. Zajęcia odbywają się zatem w kameralnych, max. 4-osobowych grupkach, dzięki czemu panuje tu przyjazna atmosfera, a dziewczyny (a czasami też chłopaki) mogą skorzystać więcej, niż na zajęciach w dużych grupach.
Obecnie prowadzę tu zajęcia osobiście. 
Nazwa Sky Meditation Pole Dance wzięła się z pragnienia stworzenia miejsca, gdzie kobiety i mężczyźni będą mogli pracować zarówno nad ciałem poprzez naukę tańca i rozwój fizyczny (pole fitness, pole dance) oraz nad psychicznymi i duchowymi aspektami swojej natury, poprzez zajęcia medytacyjne, relaksacyjne, wizualizacyjne i wsparcie psychologiczne.
Oferuję pole dance, sexy dance, pole fitness oraz pracę z umysłem. 
Relaksacje i medytacje dla osób, które zajmują się sportem zawodowo i amatorsko, by pomóc im w harmonii ze sobą osiągać cele, które sobie założyli. 
Kobietom, które tego potrzebują, proponuję pracę nad pewnością siebie, systemami przekonań i przyjrzenie się postrzeganiu własnej roli w świecie. 
Zajęcia sexy dance, które prowadzę, uczą wchodzenia w głębszy kontakt ze sobą i podnoszą świadomość ciała oraz własnej seksualności. Zajęcia zawierają elementy pracy z oddechem i wizualizacją, stripteasu i exotic pole.
Co jakiś czas odbywają się warsztaty pracy z energiami własnego ciała, które mają na celu głębsze poznanie siebie, podniesienie energii i naukę świadomego panowania nad ciałem. 
Zajęcia pole fitness są dobrą alternatywą dla siłowni czy standardowego fitnessu. Łączą ćwiczenia siłowe i cardio.
Wszystkie zajęcia odbywają się przy ul. Tęczowej 70, a w zależności od formy zajęć w jednym z dwóch lokali - zatem proszę o wcześniejszy kontakt.


Marta Kwiatkowska - Sky Meditation

NMW: Planujesz rozwinąć biznes? W jaki sposób?
MK: Kiedy już skończą się możliwości "przepustowe" lokalu, w którym prowadzę zajęcia, czyli będzie więcej chętnych niż miejsc i godzin, którymi dysponuję, zamierzam wynająć większy lokal, z większą liczbą pomieszczeń, zatrudnić instruktorów, wcześniej dokładnie przeszkolonych, aby prowadzili zajęcia wg założeń Sky Meditation Pole Dance. Być może na przestrzeni lat firma rozrośnie się w większe centrum rozwoju.


NMW: Jak postrzegasz konkurencję na rynku pole dance we Wrocławiu?

MK: Duże szkoły mają instruktorów, którzy naprawdę dobrze tańczą, choć nie zawsze potrafią właściwie przekazać swoje umiejętności kursantom. To już zależy od indywidualnych zdolności i umiejętności nauczania instruktora. Duże szkoły mają pewne minusy, których domowe studia nie mają, jak np. to, że nie przejmują się każdym jednym klientem - klientów mają dużo i nie ma w tym nic dziwnego. Domowe oraz małe studia, z racji tego, że są mniejsze, trzymają wyższy poziom dbałości o każdą poszczególną osobę. W dużych szkołach panuje większy chaos organizacyjny, niż w małych. Dlatego często "przejmuję" klientki dużych szkół, które poszukują czegoś bardziej kameralnego i zacisznego. Małych szkół we Wrocławiu jest niewiele i nie obawiam się konkurencji. Każda szkoła ma jakieś atuty, których nie ma inna, i każdy indywidualnie wybiera która oferta mu najbardziej odpowiada. Uważam, że w mojej szkole unikalne jest to, iż zajmuję się nie tylko pracą z ciałem, ale też z umysłem i klienci mają do wyboru opcje, których nie ma gdzie indziej.


NMW: Zdarza Ci się jeździć na jakieś warsztaty? które zapamiętałaś jako najfajniejsze i najcenniejsze?

MK: Do tej pory zdarzyło mi się umawiać na konsultacje taneczne z innymi instruktorami, aby czerpać inspirację i szlifować warsztat. Od stycznia do wakacji planuję wybrać się na co najmniej dwa warsztaty - do kogo, jeszcze nie wiem.


NMW: Jakie jest Twoje najmilsze rurkowe wspomnienie? A jakie najmniej miłe?

MK: Najmilsze jest, kiedy podczas pokazów ludzie gwiżdżą i krzyczą z zachwytu, nawet jak robisz jakieś proste, choć efektowne figury. To dodaje odwagi i pewności podczas tańca. 
Najmniej miłe: kiedyś zahaczyłam się nogami w taki sposób, że ani nie mogłam zjechać, ani się podciągnąć, a rura kręciła się bardzo szybko. Jednocześnie traciłam równowagę i myślałam, ze zaraz wylecę na ścianę. Koleżanka musiała mnie ściągać.


NMW: Zamierzasz występować na jakichś zawodach?

MK: Na razie pokazy mi wystarczą. Są dla mnie wystarczającym sprawdzianem dla siebie samej. Chwilowo nie czuję fascynacji zagadnieniem zawodów. Zdecyduję za pół roku, kiedy okaże się w którą stronę zmierza rozwój Sky Meditation Pole Dance. W końcu przed zawodami jest mnóstwo pracy i przygotowań, nie wiem czy w tym momencie to byłoby najlepsze, czego mogłabym się podjąć.

NMW: Co dodaje Ci skrzydeł?
MK: Kiedy wreszcie zaczyna wychodzić to, co długo nie wychodziło


NMW: Co podcina Ci skrzydła?

MK: Krytyka mojego chłopaka. Kiedy stwierdza, że są pewne niedociągnięcia w tańcu. Wolałabym, żeby ich nie zauważał :)


NMW: Jak nie masz siły to…?

MK: Odpoczywam


NMW: Czym jest dla Ciebie pole dance?

MK: Wyzwaniem i zabawą jednocześnie


NMW: Jakie są Twoje najbliższe rurkowe plany?

MK: Kupić rurę z podestem i zrobić fajną sesję zdjęciową w plenerze - jeszcze przed zimą. Nagrać film z choreografią.


NMW: Co chciałabyś powiedzieć osobom, które boją się rozpocząć naukę pole dance?

MK: To zależy z jakiego powodu się boją. Nie oszukujmy się: pole dance nastręcza wiele trudności, jest bolesnym sportem i sporym wyzwaniem. Jednak tyle satysfakcji i spełnienia przynosi, że warto podjąć wyzwanie - niezależnie od tego, czy wydaje Ci się, że jesteś za słaba, za gruba, czy za brzydka. Nic nie pomoże Ci bardziej polubić siebie i spodobać się sobie, niż pole dance i postępy, które będziesz robić. Siła wzrasta bardzo szybko, każdy, kto zaczął jest zdziwiony w jakim tempie staje się coraz silniejszy. Masz lęk wysokości? Rurka jest dobrym terapeutą :) Rura pomaga przełamać się, zrobić rzeczy, o które sama byś siebie nie podejrzewała.


NMW: A osobom, które kręcą nosem na pole dance uważając, że to taniec erotyczny?

MK: Jak dla mnie: i erotyczny i nieerotyczny. Jak ktoś nie chce erotycznie, niech przyjdzie na pole fitness - to ćwiczą nawet pakerzy z siłowni :) Nie kręcą przy tym seksownie bioderkami, wierzcie mi! To, co sprawia mi radość nie musi sprawiać radości komu innemu, dlatego nie próbuję nikogo przekonać. Dla mnie pole dance to taniec, ruch i siłownia w jednym. A jak się chce, to można z tego zrobić też taniec erotyczny, więc pole dance oferuje full zestaw :)


NMW: A poza pole dancem? Co jest najważniejsze? Co sprawia, że czujesz się spełniona?

MK: Przyczyna mojego poczucia spełnienia nie leży w niczym czym się zajmuję. To, czym się zajmuję jest wynikiem mojego poczucia spełnienia. Robię to, co czuję, bo jest wyrazem mnie samej. Zatem najpierw było spełnienie, a potem pole dance i inne rzeczy. Wszystko, czym się zajmuję jest dla mnie ważne, inaczej bym się tym nie zajmowała. Mój partner, dom, medytacje, psychologia i duchowość, książki, dobre towarzystwo, patrzenie w niebo, zmywanie naczyń, sprzątanie łazienki (...) :)

wtorek, 15 września 2015

"Wspieram to: Kalendarz Pole Dance 2016"

Ewelina Tesorura-Ciesielska - autorka projektu "Kalendarz Pole Dance 2016
Przez ostatnie lata pole dance osiągnął w Polsce status: ciekawych zajęć fitness, dyscypliny sportowej, akrobatycznego tańca, tańca sportowego. Każde z powyższych pasuje do tego czym jest pole dance i jak jest postrzegany. Już nieliczni kojarzą pole dance z erotycznym tańcem na rurze rodem z klubów gogo i zdecydowanie od 2008 roku pole dance wyszedł z cienia i stał się uważany za coś pięknego, wymagającego niesamowitej siły i elastyczności.  Szkół, klubów i różnych miejsc oferujących zajęcia pole dance jest pod dostatkiem, warsztatów z zagranicznymi gwiazdami również, występów w talent show'ach nie brakuje, a i artykułów w prasie niemało. Ma się wrażenie, że sposobów promocji pole dance się nie pomnoży i nie namnoży więcej, a jednak...
Ostatnio Ewelina Tesoura-Ciesielska z Sosnowca wraz z grupą koleżanek, zainspirowana przez swoją trenerkę Karolinę Płoszejowską stworzyła na portalu Wspieram.to akcję "Kalendarz Pole Dance 2016". Niby nic w tym super innowacyjnego, bo kalendarze pole dance w Polsce już powstawały, ale nikt do tej pory nie zdecydował się na zamieszczenie akcji dotyczącej pole dance na sięgającym do szerokiego grona odbiorców portalu pomagającym zebrać fundusze na dowolny projekt.  Na pewno dzięki takim akcjom, innym niż zamieszczanie oferty na Grouponie, tudzież występ w kolejnym talent show, pole dance ma szansę na zyskanie coraz to nowszej grupy odbiorców.
Więcej o projekcie "Kalendarz Pole Dance 2016", czyli kto jest fotografem, w jakich strojach dziewczyny wystąpią itd. możecie przeczytać TUTAJ - zapraszamy do czytania i wspierania akcji. Jak pisze autorka projektu "plan jest prosty - chcemy pokazać co potrafimy, jakie jesteśmy, że drzemie w nas moc. " Zatem pomóżmy w jego zrealizowaniu. 


niedziela, 26 lipca 2015

"Polak potrafi" - wywiad z Damianem Kutryb, prowadzącym polską szkołę pole dance w Anglii

Polak potrafi – Damian Kutryb jest na to najlepszym dowodem. To jeden z niewielu mężczyzn, którzy na rurze tańczą lepiej niż niejedna kobieta. Mało tego, mądre kobiety, które chcą zadbać o swoją figurę, ustawiają się do niego w długich kolejkach. Damian – to młody, zaledwie 25-letni Polak, który podążając za swoją pasją, otworzył w Manchesterze Polską Szkołę Tańca i Fitness. Instruktor Pole Dance, Fitness, Zumby oraz Gimnastki i Akrobatyki dla dorosłych. Człowiek z pasją do Rury i Akrobacji Cyrkowych. "To ten chłopak z rurki" - obracają się za nim ludzie na ulicach Manchesteru. Damian Kutryb wyjechał z Polski zaledwie kilka lat temu, a już zdążył zabłysnąć w programach BBC czy Mirror. 


ULUBIONA POZYCJA POLE DANCE: Brass Monkey 
ULUBIONY GADŻET POLE DANCE (poza rurką): Xpole Warmer (Ogrzewacz rury)
ULUBIONA MUZYKA DO TRENINGÓW: Workout music 


Natalia Maria Wojciechowska: Jak zaczęła się Pańska przygoda z pole dance? Z tego, co wiem zaczął Pan dość niedawno w 2013 roku - dlaczego tak późno?
Damian Kutryb: Pole Dance kojarzy się głównie z kobietami – między innymi przez lap dance, od którego tak bardzo chcemy się uwolnić. Mężczyźni są w tej dyscyplinie mniej znani i chcąc wyróżnić się od reszty znajomych ćwiczących standardowo na siłowni, poszedłem na pierwsze zajęcia i z tamtym dniem narodziła się we mnie pasja do rurki. Przygodę z pole dance zacząłem trzy lata temu, kiedy do UK przywędrowała moda na taniec na rurze. Pamiętam to jak dziś. Rodzice zabrali mnie do cyrku i tam po raz pierwszy zobaczyłem akrobatów na rurze. Zafascynował mnie ten ruch, sam chciałem spróbować, ale nie było jak. Wiadomo, w Polsce to było nie do pomyślenia. Po pierwsze - jak to facet na rurze? A po drugie - pole dance kojarzył się wtedy tylko z tańcem w klubach nocnych i striptizem. 

NMW: Jak to się stało, że Pan żyje i pracuje w Wielkiej Brytanii?
DK: Miałem być weterynarzem, ale silniejsza była potrzeba wybicia się - wielkie miasto, większe możliwości, kariera. - Po pierwsze czułem, że nie mam czego szukać w mojej miejscowości, po drugie chciałem uczyć się języka wśród Brytyjczyków. Spakowałem walizki i pięć lat temu po raz pierwszy znalazłem się w Manchesterze.

NMW: Jak i czym rynek pole dance w Anglii różni się od tego w Polsce?
DK: Nie jestem wstanie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż nie prowadziłem nigdy biznesu w Polsce i nie potrafię wyszukać różnic. Podejrzewam jednak, że w Anglii jest nieco lepszy ze względu chociażby na mniejszą stereotypowość ludzi oraz finanse. 

NMW: Czy w Wielkiej Brytanii też trudno było walczyć z opinią, że pole dance to to samo co striptiz?
DK: Pole dance, powoli wychodzi z cienia i pod­bija serca kobiet i mężczyzn na całym świecie. Z dnia na dzień zwięk­sza się grono fanów tej dyscy­pliny sportu. Pole Dance czy Pole Fitness na dzień dzisiejszy jest bardzo popularną formą aktywności ruchowej w Wielkiej Brytanii, jak również na świecie zaraz po Zumbie czy Aerobiku. Ludzie powoli zaczynają rozumieć, że Pole Dance nie jest wyłącznie domeną striptizerek, i że taniec na rurze nie wiąże się jedynie z erotyką.

NMW: W 2014 roku założył Pan polską szkołę pole dance w Manchesterze - czy to oznacza, że jest tylko dla Polaków, czy, że prowadzą w niej zajęcia Polacy, czy co innego? i dlaczego zdecydował się Pan na założenie takiej szkoły?
DK: Pomysł narodził się po pierwszym występie publicznym, kiedy oglądający zapytali mnie: gdzie mogą nauczyć się tego, co zaprezentowałem. Pomyślałem, fajnie by było zarażać ludzi swoją pasją we własnej szkole. Tak dzień po dniu załatwiałem formalności i we wrześniu 2014 otworzyłem GFFdamian Dance Studio. Ze względu na to, że jestem Polakiem, bez zastanowienia utworzyłem również klasy w języku polskim. Instruktorzy w mojej szkole prowadzą zajęcia w języku polskim i angielskim, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. 

NMW: Jaki stosunek do polskiej szkoły pole dance w Anglii mają Anglicy?
DK: Jesteśmy szkołą dwujęzyczną także i Anglicy i Polacy chętnie odwiedzają naszą szkołę. Nie spotkaliśmy się jeszcze z jakimś złym stosunkiem.

NMW: Jakie do tej pory napotkał Pan trudności na swojej drodze - związane z trenowaniem pole dance oraz z prowadzeniem biznesu w Anglii?
DK: Wiadomo największą trudnością jest przerwa od ćwiczeń podczas kontuzji, które pojawiają się dosyć często w Pole Dancingu. Natomiast trudności w prowadzeniu biznesu, myślę, że duża konkurencja miejsc w pobliżu oferujących zajęcia Pole Dance. 

NMW: Czy w najbliższym czasie zamierza Pan uczestniczyć w jakichkolwiek zawodach/konkursach. Może kiedyś skusi się Pan na startowanie w Mistrzostwach Polski?
DK: W zeszłym miesiącu nie wystartowałem w zawodach MISS/MR Pole Dance UK właśnie ze względu na kontuzję, lecz oczywiście po powrocie do formy wszelkie możliwe Mistrzostwa, Konkursy są na mojej liście. Oczywiście,że Mistrzostwa Polski również znajdują się w okręgu moich myśli chociażby dlatego, że jestem Polakiem.

NMW: Najbliższe plany zawodowe to? 
DK: Zatrudnienie kolejnych instruktorów i utworzenie nowych klas. 

NMW: A te dalsze plany zawodowe? marzenia?
DK: Dalszymi planami, jest otwarcie kolejnych szkół w innych miastach w Wielkiej Brytanii oraz wielkim marzeniem jest stworzenie systemu franczyzy dla GFFdamian Dance Studio. 

NMW: Jak to wygląda na ternie Anglii - czy są organizowane jedne Mistrzostwa rocznie, czy więcej? Czy są Mistrzostwa regionalne, których zwycięzcy kwalifikują się do Mistrzostw Wielkiej Brytanii?
DK: Na terenie Wielkiej Brytanii rocznie odbywa się, wiele Mistrzostw, zawodów i konkursów. Pod tym względem mamy w czym wybierać i gdzie prezentować swoje umiejętności. 

NMW: Już jest Pan po swoim warsztatowym tournée po Polsce - gdzie dokładnie odbyły się warsztaty i kiedy oraz czego Pan uczył? Jakie są Pańskie wrażenia po kontaktach ze szkołami pole dance w Polsce, do których przesłał Pan ofertę lub/i, w których Pan uczył w te wakacje?
DK: Moje wakacyjne tournée po Polsce dobiegło końca. Odwiedziłem 6 miast Polski ( Tczew, Gdynia, Białystok, Bydgoszcz, Poznań i Kraków. Jestem pod wielkim wrażeniem jaką opieką obdarzyli mnie właściciele poszczególnych szkół: Endorfina, Rock the Pole, Studio Vertigo, Akademia Pole Dance, Pole Dance School, Studio Silver Cat. Poznałem setki wspaniałych ludzi z pasją i zapałem do trenowania Pole Dance. Poziom w szkołach był wysoki więc miałem co robić. Tematyką moich warsztatów było: "Szalone Triki i zapierające dech w piersiach dropy". Wielkie zakwasy oraz pocałunki od rury "siniaki" były bardzo widoczne i uważam warsztaty za owocne, polscy studenci sprostali moim oczekiwaniom i wymaganiom :)

NMW: Jakie jest Twoje motto?
DK: "Chcesz być Najlepszym? Ćwicz u najlepszych!" , "No Pain, No Gain".




Szkoła GFFdamian Dance Studio na FB - zachęcam do polubienia : www.facebook.com/gffdamiandancestudio www.gffdamiandancestudio.com

oraz

Strona Damiana Kutryb:

piątek, 19 czerwca 2015

"Nie rezygnuj z marzeń" - wywiad z Joanną Jośko, zwyciężczynią Internetowego Konkursu Pole Dance vol.1


Joanna Jośko - zwyciężczyni INTERNETOWEGO KONKURSU POLE DANCE vol.1

ULUBIONA POZYCJA POLE DANCE: wszystkie, ale faworytem jest Phoenix

ULUBIONY GADŻET: hula hoop poza rurką

ULUBIONA MUZYKA DO TRENINGÓW: coś energetycznego, co wpada w ucho, ale Marilyn Manson też jest ok ;)

Natalia Maria Wojciechowska: Jak i kiedy rozpoczęła się Pani historia pole dance? 
Joanna Jośko: Będąc na drugim roku studiów miałam przed sobą egzamin, który był dla mnie prawdziwym koszmarem (pozdrawiam pana profesora). Jako urodzona panikara w takich sytuacjach miałam w głowie wyłącznie czarne scenariusze. Na ratunek przyszła moja mama, razem z mamo-motywacją. Jako, że przebąkiwałam coś o pole dance już wcześniej, uznała, że to będzie dobra karta przetargowa - zdasz egzamin, kupię ci pierwszy karnet. Egzaminu nie mogłam zdać lepiej. Zaliczyłam, dumna i zadowolona z siebie, a mama dotrzymała słowa i tak w marcu 2014 wybrałam się na pierwszy trening razem z kuzynką. Przerażona (to rura się kręci?!), ale równie zaciekawiona. Ciekawość siedzi we mnie do dnia dzisiejszego i zostanie chyba na długo, bo wiem, że jeszcze nie raz rurka mnie zaskoczy.

NMW: Czy kiedykolwiek od momentu rozpoczęcia treningów miała Pani chwilę zwątpienia? 
JJ: Oczywiście! Chyba jak każdy podejmujący nowe wyzwania. Na początku - słabe ręce, słabe nogi, jeszcze słabszy brzuch. I kłębiące się w głowie pytania "czy dam radę?", "to w ogóle jest możliwe?", "jak to zrobić? Ma mnie trzymać tylko stopa?!". Kolejnym diabełkiem na ramieniu, podpowiadającym porzucenie treningów były "ułomności" mojego ciała i braki, które zaczęłam dostrzegać chociażby podczas rozgrzewki. "10 pompek? Przecież nie zrobię jednej!". Na szczęście odziedziczyłam po rodzicach upór i nie poddałam się. Jeśli trudność sprawiały mi pompki, wracałam do domu i robiłam. Jedną, dwie, trzy... Patrząc na koleżanki, którym szło lepiej, też chciało się czasami wycofać. Często słyszałam pytania po co mi to, co mi to da? Czasami ktoś uprzejmy (niezwiązany z pd oczywiście) oceniał, że ja się przecież nie nadaję. Jednak najgorszą przeszkodą, z którą z resztą muszę walczyć do dziś i prawdopodobnie nigdy jej nie pokonam, jest potliwość dłoni. Niezliczone razy przeklinałam w duchu na treningach swoje łapki, odmawiające współpracy. To było chyba najgorsze. Reszta była do wypracowania, ale na to akurat nie miałam wpływu. Chciałam zrezygnować, ponieważ denerwowała mnie ta bezradność w walce z własnym ciałem. Jednak tu na szczęście znowu zwyciężył mój upór i postanowiłam się nie poddawać. Da się? Da! Pewnie, że tak.

NMW: Kto jest pani ulubioną trenerką/trenerem pole dance i dlaczego? 
JJ: Trenerkę mam jedną od samego początku – Angelikę. Nauczyła mnie wszystkiego co potrafię, umie zachęcić mnie do pracy kiedy mam chwilę słabości, do tego zawsze mogę liczyć na jej wsparcie i rozmowę, jeśli jej potrzebuję. Jeśli chodzi o ulubioną zawodniczkę pole dance to z pewnością są to Oona Kivela oraz Bendy Kate. Filmiki z ich udziałem oglądam prawie nałogowo. Są ogromnym bankiem motywacji. Za każdym razem zaskakują mnie czymś innym, nowym i wcale nie mówię tylko o nowych figurach. Ich kreacje sceniczne, ruchy, przejścia, pomysły są naprawdę inspirujące. 

NMW: Za co Pani lubi najbardziej studio, w którym trenuje?
JJ: Czy w tym pytaniu mam ograniczoną ilość znaków? ;) temat rzeka. Przede wszystkim uwielbiam Iron Church za atmosferę, jaka tam panuje. Przekraczasz próg i czujesz się jak w drugim domu. Nie jesteś anonimowy, od każdego usłyszysz życzliwe "cześć", zobaczysz uśmiech. Czujesz się swobodnie, nie myślisz czy ktoś na ciebie patrzy i wycenia twoje możliwości. Nie musisz być od stóp do głów ubrany w firmowe ciuchy, bo nikt na to nie zwraca uwagi (w przeciwieństwie do np. modnych siłowni, gdzie ludzie chodzą się pokazać, a nie pracować nad swoim ciałem). Masz nowy top z Tesco? Super! Świetnie wygląda. Każdy jest chętny do pomocy, jeśli jej potrzebujesz. Interesujemy się sobą nawzajem, pytamy co słychać, czy kot się znalazł i co było na obiad. Wszyscy razem tworzymy ten klub. Wystrój klimatyczny już mamy, super trenerów też. Myślę, że wszyscy razem tchnęliśmy życie w nasz kościół i póki on istnieje, nie zmieni się jego specyfika. Ok, atmosfera jest fajna, co jeszcze? Na pewno bardzo dobrze urządzone i wyposażone sale treningowe. Sprzęt wysokiej jakości - zarówno rurki, odważniki kettlebell jak i wszystkie gadżety pomocnicze.

NMW: Jak przygotowywała się Pani do Internetowego Konkursu Pole Dance vol.1? i skąd pomysł na takie, a nie inne nagranie?
JJ: Na salę weszła Angela (główna instruktora) i powiedziała: Startujemy w konkursie dla amatorów pole dance – a teraz ruszać mózgiem i na rurę!
Uznałyśmy, że to doskonała okazja do sprawdzenia się, a do tego takie nagranie to świetna pamiątka. Chciałyśmy się wyróżnić, zrobić coś innego. Wtedy pojawił się pomysł na bajkowe postacie. Każda z nas pracowała nad strojem, makijażem i układem. Moja praca zaczęła się od zaplanowania tych kilku minut. Zrobiłam plan, rozpisałam figury które lubię, które chciałabym zaprezentować. Potem przyszedł czas na połączenie ich i stworzenie całości. Ogromne wsparcie zapewniły mi koleżanki oraz trenerka. Jeśli zabrakło mi pomysłów to mogłam liczyć na ich kreatywność, poradę czy krytykę jeśli była potrzebna. Są dla mnie wielką inspiracją i jestem szczęśliwa, że mam tą przyjemność ćwiczyć z nimi na co dzień i czerpać od każdej po trochę tego, w czym jest najlepsza i czego może mnie nauczyć. Za to bardzo im dziękuję.

NMW: Jakie ma Pani uwagi dotyczące w/w konkursu? i Czy weźmie Pani udział w drugiej edycji?
JJ: Wszystkie podchodziłyśmy do konkursu jak do dobrej zabawy i koleżeńskiej rywalizacji – w końcu był to „internetowy” konkurs a nie Mistrzostwa Świata! Od początku wiedziałyśmy, jakie są wady systemu oceniania, ale z drugiej strony – dzięki temu wystartowałyśmy! Gdyby to był konkurs o podobnych obostrzeniach jak Mistrzostwa czy Pole Art, to nasze filmiki nie ujrzałyby światła internetu ;) Wszystkie trenujemy rekreacyjnie, jedne częściej, drugie rzadziej, jedne krócej, drugie dłużej. Na pewno zobaczycie nas w drugiej edycji – no chyba, że konkurs przerobi się na formę oceniania trudności figur i trików.

NMW: Jakie są Pani plany te bliższe i te dalsze związane z pole dance? Jakieś konkursy? Licencja instruktora?
JJ: Pole dance traktuję jako hobby, zaczęłam by robić coś ciekawego, rozwijającego całe ciało. Póki co skupiam się na doskonaleniu techniki, nauce nowych figur, pracy nad sobą. Być może kiedyś wskoczę na wyższy poziom, ale na to przyjdzie odpowiedni czas. Nie wykluczam w przyszłości udziału w konkursach, jest to na pewno dobry sposób na sprawdzenie swoich umiejętności, ale także dobra zabawa i nowe doświadczenie. Licencja instruktora również brzmi kusząco i jest gdzieś w planach na przyszłość.

NMW: Czy kiedykolwiek spotkała się Pani z przykrą opinią na temat osób trenujących pole dance?
JJ: Chyba każda z nas, a już na pewno większość spotkała się z krytyką i niepochlebnymi wypowiedziami. Uważam jednak, że każdy może mieć swoje zdanie, na które niestety często nie mamy wpływu, dlatego jedyne wyjście to robić swoje i nie przejmować się zdaniem osób, które próbują podciąć nam skrzydła czy urazić. Jak na tak katolicki kraj, strasznie dużo osób ma świetne pojęcie o tym, co się dzieje w klubach go-go...

NMW: Co by Pani powiedziała osobom, które nadal kręcą nosem na pole dance wiążąc go z erotycznym tańcem na rurze rodem z klubów nocnych?
JJ: Na zaproszenie na trening jeszcze nikt nie odpowiedział – wolę pytać ile razy podciągnie się na drążku, ile pompek zrobi albo czy jest w stanie zrobić szpagat stojąc na rękach.
Nie ma co się nad tym rozwodzić - jeśli ktoś ma tak ograniczone horyzonty to należy mu tylko współczuć. Raczej zastanowiłabym się nad tym, czy wszystko w porządku z osobami mającymi tylko tego typu skojarzenia i czy nie jest to jakiegoś typu wypaczenie, że wszystko sprowadza się dla nich do klubu nocnego. Równie dobrze mogę zapytać czy opierając się o znak drogowy (przecież to prawie rura!), by poprawić but, wyglądam już jak tancerka go-go rozpoczynająca striptiz?

NMW: Co poradziłaby Pani osobom, które rozpoczynają swoją przygodę z pole dance - na co mają zwrócić uwagę? Jak znaleźć odpowiedniego instruktora? jakie cechy u instruktora są pożądane, a które wprost przeciwnie? Co powinno znaleźć się w wyposażeniu studia na co warto zwrócić uwagę gdy tego nie ma? itp.
JJ: Na początku chciałabym zachęcić dziewczyny, które wciąż się wahają. Naprawdę warto. To świetna zabawa, która w gratisie dorzuca nam siłę, wysmuklone ciało oraz dodatkową dawkę cierpliwości, bo rura uczy pokory. Kluczową sprawą jest wybór szkoły/studia/klubu pole dance. Jeśli wchodzisz i czujesz się tam dobrze, jest to pierwszy dobry znak. Dobry instruktor powinien być według mnie dobrym nauczycielem - ważne jest, w jaki sposób przekazuje swoją wiedzę i jak podchodzi do nauki figury. Z pewnością istotne jest, by instruktor był uprzejmy, cierpliwy i potrafił dotrzeć do kursanta, ale nie oszukujmy się - czasami porządny kopniak w tyłek daje więcej niż ciągłe głaskanie po główce. Ja miałam to szczęście i trafiłam na taką instruktorkę. Miła, prowadząca ciekawie zajęcia, podchodząca do każdego w sposób indywidualny, ciesząca się naszymi małymi sukcesami, ale potrafiąca też ryknąć kiedy trzeba. Pewnie właśnie dzięki temu uniknęłyśmy wielu kontuzji, bo zareagowała w porę, kiedy uznałyśmy, że lepiej zrobić po swojemu. Dobry instruktor to podstawa, jednak trzeba zwrócić też uwagę na wyposażenie studia oraz kwestie bezpieczeństwa - np. czy są materace. Dobrej jakości sprzęt gwarantuje dobrą i bezpieczną zabawę.

NMW: Na pewno jeździła Pani na niejedne warsztaty pole dance - które Pani zapamiętała jako najlepiej zorganizowane, a z których wyniosła Pani najwięcej dla siebie i dlaczego?
JJ: Miałam okazję uczestniczyć w treningach prowadzonych przez Berenikę Nienadowską oraz Sandrę Bonar. Brałam także udział w warsztatach z Patrykiem Rybarskim, Joanną Derybowską oraz Kasią Bigos. Każdy z nich prowadził zajęcia w swoim stylu, wszystkie były ciekawym doświadczeniem. Nie mogę powiedzieć, które były najlepsze, bo nie sposób to ocenić. Każdy pokazał coś innego, nowego dla mnie. Na pewno były to bardzo inspirujące doświadczenia i z każdego treningu wyniosłam sporo nowych umiejętności.

NMW: W Polsce jest coraz więcej miejsc, w których można ćwiczyć pole dance - jedne z nich są godne polecenia inne przez brak dbałości o jakość wprost przeciwnie - co poradziłaby Pani osobom zakładającym studio pole dance by było ono na poziomie i by istniało długo i cieszyło się powodzeniem?
JJ: Ciężko powiedzieć, ponieważ nie mam doświadczenia w zakładaniu studia, ale wydaje mi się, iż najistotniejszą sprawą jest powód dla którego studio powstaje. Jeżeli jest to wizja pieniędzy „łatwym sposobem”, studio nie powinno powstać. Tylko pasja, powołanie i naprawdę ciężka praca jest w stanie założyć i utrzymać dobre studio. Wszystko inne: lokalizacja, wystrój, sprzęt, klimat, reklama – to sprawy drugorzędne.

NMW: Co zmieniłaby Pani w polskim pole dancie? 
JJ: Poziom rywalizacji między ośrodkami. Mam wrażenie, że łatka „najlepsza szkoła” jest wyszarpywana sobie nawzajem, agresja i podejście „moje najlepsze” nie pozwala na stworzenie silnego frontu przeciwko osobom szkalującym ten sport. Mam nadzieję, że wśród najlepszych zawodników pd w Polsce tak nie jest! Podejrzewam jednak, że wszędzie gdzie są pieniądze i tytuły, tam pojawia się zawiść i złe intencje. Uczmy się od siebie nawzajem! Wnośmy coś nowego do sportu!

NMW: Czy znane są Pani takie odłamy pole dance’u jak pole fitness i pole sport? Z czym się one Pani kojarzą? I z którą formą najbardziej się Pani identyfikuje? pole dancem , pole sportem czy pole fitnessem?
JJ: Uważam, że te trzy formy są ze sobą dość mocno powiązane – oczywiście nie tylko przez element wspólny jakim jest rura. Na naszych zajęciach robimy nie tylko triki typowe dla pole sport, ale także uczymy się tańca, ładnych i widowiskowych przejść, floor work’u, pracy z naszym ciałem, koordynacji i „łączników” przydatnych przy łączeniu figur w choreografii. Staramy się tworzyć coś więcej, a nie tylko odwzorowywać triki. Oczywiście są one podstawą w tym sporcie, ale trik, którego nie można ładnie zaprezentować jest według mnie bezużyteczny. Co z tego, że potrafię go zrobić skoro nie jestem w stanie pokazać go w sposób ciekawy i widowiskowy, połączyć z czymś. Dlatego ważne jest by te odłamy się uzupełniały. Dla mnie nie jest sztuką wejść na rurę i pokazać najtrudniejsze figury, jedna za drugą. Sztuką jest pokazać je tak, by zachwycić potencjalnego widza, by go zaczarować. Taniec jest kluczem do serc większości, dlatego ładnie „ubrany” trik, połączony z tańcem jest strzałem w dziesiątkę.

NMW: Jakie jest Pani motto?
JJ: „Nie rezygnuj z marzeń” – brzmi banalnie, ale to najlepsze co mogę poradzić wszystkim. Zaczynając swoją przygodę z pole dance słyszałam od wielu osób, że nie warto. Czy posłuchałam? Nie. Ciężko pracowałam na to, by być w tym miejscu, w którym teraz jestem. W najśmielszych snach nie liczyłam na to, że zajdę tak daleko. Może nie biorę udziału w mistrzostwach, nie jestem światowej sławy tancerką, ale osiągnęłam swoje małe-wielkie sukcesy, z których jestem bardzo dumna i nic tego nie zmieni. Pokonywałam wiele przeszkód, które spotykałam na swojej drodze, bo zależało mi na tym, by móc iść naprzód tą zakręconą i stromą ścieżką. Nie było łatwo, ale się opłaciło. Teraz moje marzenia się spełniają. Pnę się w górę, bo to jest mój czas - zamierzam dać z siebie wszystko i wykorzystać go na 100%. 


wtorek, 16 czerwca 2015

A JA TAK PROMUJĘ POLE DANCE - Black Lips Pole Dance Studio na Chill Fabric w Łodzi


W dniach 7 czerwca - 27 września w godzinach 11.00 - 19.00  w Łodzi  w Parku Poniatowskiego co niedziele odbywać się będą niedzielne festiwale odpoczynku pod nazwą Chill Fabric i w każdą niedzielę Black Lips Pole Dance Studio będzie promowało pole dance pokazami oraz lekcjami na świeżym powietrzu.


Sara Kozłowska i Iwona Drzymała - Black Lips
Kilka słów o wydarzeniu od organizatora


Tego lata zorganizujemy 15 pięknych i pogodnych niedziel leżakowania... Od 7 czerwca, w Parku Poniatowskiego (wjazd od ul. Parkowej/Inżynierskiej) cieszyć się będziemy Zasłużonym Cyklicznym Odpoczynkiem z dobrym jedzeniem, doskonałą kawą. W słońcu lub w cieniu, z książką czy gazetką w ręku. 

Celem projektu Chill Fabric jest promocja terenów zielonych w mieście i masowego z nich korzystania. Chcemy aby łodzianie nauczyli się odpoczywać w swoim mieście i ładować akumulatory po tygodniu pracy. Będą mogli w tych dniach nie robić kompletnie nic. Legalnie, cały dzień, na przygotowanych leżakach i kocach. Z odrobiną zajęć fitness i tańca. Z zapleczem gastronomicznym, książką i prasą. 


Dziś z trudem odpowiadamy na pytanie "co robimy w ten weekend w mieście". Mamy nadzieję, że wkrótce na pytanie “co robisz w niedzielę”, odpowiemy “kompletnie nic”, a pytający powie “ok, idę z tobą” :-)


Wstęp na wydarzenia jest bezpłatny a cały wkład finansowy sponsorów przeznaczony jest na organizację i promocję projektu.

Odrobinę zajęć prowadzą instruktorzy Fit Fabric. Dużą dawką tańca zapewni Urban Dance Zone - Szkoła Tańca w Łodzi Capoeira UNICAR Łódź

To, czego najbardziej brakuje w parkach, zapewnią między innymi:  Bystro Food Truck, Mobilna GastroMachina, Coffee Runner z Rigello na pokładzie

Dziećmi zajmą się animatorzy. Jak wyglądał Chill Fabric w ubiegłym roku https://www.facebook.com/media/set/?set=a.557362981057504.1073741892.256126831181122&type=3

Sponsorzy:
Grupa Krotoski-Cichy, Benefit Systems, Whirlpool.

Patronat medialny:

Organizatorzy:
Łódzkie Charaktery https://www.facebook.com/lodzcrew

Partnerzy:
Zarząd Zieleni Miejskiej
PGE Dystrybucja Łódź (Partner techniczny)

Honorowy Patronat: Prezydent Hanna Zdanowska


A jak Wy tego lata będziecie promować pole dance? 
piszcie do nas na: info@poledancepolska.pl

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Wyniki Otwartych Mistrzostw Polski Kobiet i Mężczyzn Pole Sport 2015

Berenika Nienadowska (laureatka 2 miejsca w kategorii seniorki) , fot. Leszek Grabowski
W dniu 13 czerwca w Bydgoskim Kinoteatr Adria odbyły się Otwarte Mistrzostwa Polski Kobiet i Mężczyzn Pole Sport. Mistrzostwa były rozegrane w trzech kategoriach - seniorki, seniorzy oraz duety. Dodatkowo jedna kategoria była rozgrywana poza Mistrzostwami - seniorki początkujące. Oto wyniki:

SENIORKI

1 miejsce - Agata Jarzębowska
2 miejsce - Berenika Nienadowska
3 miejsce - Małgorzata Jurczek

4 miejsce - Daria Stańczyk-Peresypkina
5 miejsce - Iwona Drzymała
6 miejsce - Alona Babynina

SENIORZY

1 miejsce - Jakub Kolasa
2 miejsce - Paweł Kułaga

DUETY

1 miejsce - Karolina Sobieraj i Katarzyna Bigos
2 miejsce - Wioletta Kącka, Gabriel Wong
3 miejsce - Magdalena Zawadzka i Jakub Zieliński

4 miejsce - Iwona Drzymała i Paweł Kułaga

SENIORKI POCZĄTKUJĄCE

1 miejsce - Marta Stachowicz
2 miejsce - Maria Przepiórka

Impreza trwała od godziny 16 do godziny 21.00 i została poprowadzona przez znaną wszystkim z Tańca z Gwiazdami Annę Głogowską. 


Oczywiście, jak każda impreza pole dance'owo pochodna tak i ta wywołała w środowisku poruszenie oraz wiele pytań, jak:
- Dlaczego regulamin był inny niż w latach poprzednich?
- Dlaczego w duetach zrezygnowano z programu obowiązkowego?
- Dlaczego nazwa to nie 4 Mistrzostwa Polski Pole Sport?
- Co oznacza "Otwarte Mistrzostwa"?
- Jak kategoria może być rozgrywana na Mistrzostwach, ale poza Mistrzostwami?
- Dlaczego nie wszyscy zawodnicy musieli mieć licencje?
i wiele innych.
Na te i inne pytania odpowiemy niedługo w artykule rozpoczynającym serię interesujących artykułów i wywiadów:  "PRZEPISY POLE SPORT W POLSCE". Artykuły będą tworzone z pomocą oraz w porozumieniu Polskiego Związku Tańca Sportowego, który ustanawia przepisy sportowe dotyczące pole sport'u, czyli sportowej odmiany pole dance'u. 

Jeśli chcecie poruszyć jakąś kwestię - dajcie znać pisząc na : info@poledancepolska.pl lub w komentarzu pod artykułem. 

GALERIA ZDJĘĆ Z MISTRZOSTW - TUTAJ

niedziela, 31 maja 2015

ODZIEŻ I STROJE DO POLE DANCE


Rynek pole dance od wielu lat rozwija się mogąc liczyć na większe zainteresowanie dzieci, młodzieży oraz dorosłych. Coraz więcej aktywnych osób chodzi na zajęcia pole dance/pole fitness odkrywając każdego dnia coś ciekawego na temat tańca i ćwiczeń na rurze. To powoduje, że powstaje wiele nowych miejsc, które oferują treningi pole dance. Co za tym idzie? Inwestorzy, obserwatorzy rynku lub osoby zaangażowane w pole dance uruchamiają nowe line produkcyjne - rurki, talki, rękawiczki i...odzież oraz stroje do pole dance. Oczywiście, jak wszyscy na rynku liczą na sukces, jednakże konkurencja jest duża i nie wystarczy jakikolwiek produkt - wygrywają zawsze Ci, którzy podchodzą do biznesu z pasja i rozsądkiem.
Poniżej lista polskich i zagranicznych producentów odzieży lub firm oferujących własne linie odzieży do pole dance, które są warte poznania.

POLSKA


ECLECTICON - http://eclecticon.co

ŚWIAT



INDIE POLE WEAR - http://indipolewear.com
LEIVOLA - http://www.leivola.com
SHAKTI ACTIVE WEAR - http://www.shaktiaw.com
POLE CANDY WEAR - http://polecandywear.com
POLE STREET - http://polestreet.com
FLOW MOVEMENT - http://flowmovement.net
MOTIONEL ACTIVE WEAR - http://www.montiel.com
BODY ANGEL ACTIVE WEAR - https://bodyangelactivewear.com
BLACK MILK CLOTHING - http://blackmilkclothing.com
POLE DANCE WEAR CAROLINA - http://www.carolina.gr/
UNIKA POLE DANCE WEAR - https://www.facebook.com/unikapoledancewear/timeline
CANDY & CHROME POLE DANCE WEAR - http://pole-dance-wear.spreadshirt.co.uk
RAD POLE WEAR - http://radpolewear.com 
VERTICA WEAR - http://www.verticawear.com
SOKOLOVA BRAND - https://www.facebook.com/Sokolovabrandcostume/timeline
DORIS's COLLECTION - http://www.bestrongbesexyhavefun.com/7-doris-collection
WINK DESIGNS - http://www.winkdesigns.co.uk



KILKA PORAD DLA TYCH, KTÓRZY CHCĄ STWORZYĆ WŁASNĄ LINIĘ ODZIEŻY DO POLE DANCE I TYCH, KTÓRZY JĄ POSIADAJĄ

  • Nie idź na żywioł - zrób chłodną kalkulację i zobacz na co Cię stać,
  • Nie ładuj się w kredyty nie mając zielonego pojęcia o biznesie lub tym, co konkretnie chcesz zrobić. Wiara w sukces bez rozeznania się w rynku - nic bardziej zgubnego,
  • Najpierw zrób research dotyczący hurtowni tkanin - nie tylko w Polsce, ale zagranicą. Podejdź do tego skrupulatnie prosząc o próbki materiałów i tworząc tabelki z opisami cen oraz jakości materiałów,
  • Najlepiej, jak sam umiesz szyć, no ale wiadomo to niełatwa sztuka - poszukaj po znajomych i w internecie dobrej krawcowej, która będzie czuła temat (musi wiedzieć, że kostiumy, stroje muszą pracować razem z ciałem, a materiał często rozciąga się tylko w jedna stronę i trzeba wiedzieć jak ciąć by nie narażać inwestora na straty),
  • Zastanów się, czy chcesz projektować sam, czy aby na pewno znasz się na rzeczy? A może warto zaprosić do współpracy znaną twarz? Może taka osoba -znana w środowisku pole dance - nie tylko doradzi co i jak, ale też angażując się w kampanię reklamową wesprze sprzedaż?
  • Strona internetowa jest bardzo istotna, a jej zawartość nawet bardziej. Nie oszczędzaj na tym - to wizytówka Twojej firmy i NIE - strona FB nie wystarczy. FB Funpage służy do informowania o nowościach, wydarzeniach i utrzymywania kontaktu z fanami. Jeśli planujesz zawojować rynek zagraniczny - zrób profesjonalne tłumaczenie strony - wystarczy na język angielski, choć wiadomo, że opcja rosyjski i chiński byłaby fajna i wyglądałoby to bardzo profesjonalnie oraz zachęciłoby osoby z tamtych Państw do zainteresowania się Twoją marką,
  • Na stronie internetowej powinien być porządny formularz kontaktowy oraz najbardziej jak to tylko możliwe szczegółowy formularz zamówienia,
  • Sesja zdjęciowa i stworzenie fajnego lookbook'a - to jest niemalże najistotniejsze, bo kupujemy oczami. W tym temacie nie bądź sknerą - zaangażuj profesjonalny team: wizażystę, fotografa, modelki (niekoniecznie muszą to być pole dancerki, choć jak już wspomniałam fajnie by było gdyby odzież reklamowała znana twarz),
  • Nazwy i opisy - nie masz pomysłu na kreatywne, inne niż wszędzie nazwy strojów oraz ich opisy? Zatrudnij copywritera - pamiętaj, że atrakcyjny opis pobudza zmysły i może zapracować na sprzedaż Twoich produktów,
  • Obsługa klienta - najważniejsza rzecz i pamiętaj by zapoznać się ze wszystkimi przepisami dotyczącymi praw konsumenta,
  • Stwórz - jeśli sam prowadzisz sprzedaż - regulamin sklepu(strony) w poszanowaniu polskiego prawa,
  • Reklama - znowuż Facebook nie wystarczy - dowiedz się jak i gdzie możesz się reklamować, zaplanuj fajną kampanię promocyjną np.: w oparciu o dobrze zrealizowany filmik, a jak nie masz pojęcia o reklamie i marketingu - zatrudnij osobę zajmującą się tym (nawet jeśli tylko na czas określony do końca kampanii),
  • Zadbaj o to by, jak najwięcej osób z branży pole dance (oczywiście musisz podjąć decyzję - najlepiej na samym początku - czy Twoja marka będzie marką tylko na rynek polski) dowiedziało się o Twoim przedsięwzięciu. Na sam początek możesz (co też trzeba wliczyć w budżet) : zasponsorować swoimi strojami jakiś konkurs, skontaktować się z wybranym studiem pole dance i dowiedzieć się na jakich warunkach instruktorzy mogliby nosić na zajęciach Twoje stroje, skontaktować się z blogami tematycznymi/ około-tematycznymi i dowiedzieć się na jakich warunkach mogliby napisać o Twojej marce,
  • Dystrybucja - nawiąż kontakt ze sklepami pole dance i dowiedz się również jaka firma oferuje najlepsze dla Ciebie usługi kurierskie - warto jest mieć stałą umowę, która gwarantuje niższe ceny lub np.: abonament miesięczny. Nie zapomnij by informować osoby zainteresowane kupnem (informacja na stronie), że w momencie zakupu z opcją wysyłki zostanie doliczony jej koszt,
  • Opakowanie, metki itd. - zadbaj o atrakcyjne opakowania oraz metki (te na strojach oraz przyczepione do stroju: jedna sprawa to logo, a druga to informacja o tym z czego i gdzie został wykonany produkt), które sprawią, że Twoja odzież będzie się wyróżniała na tle pozostałych marek. Często opakowanie sprawia, że dany produkt zyskuje miano ekskluzywnego i jest bardziej pożądany, tylko nie zapominaj, że czasem opakowanie może kosztować więcej niż sam produkt...


* jeśli posiadasz własną linie odzieży do pole dance lub znasz jakąś markę, której nie ma liście - daj nam o tym znać: info@poledancepolska.pl 

piątek, 17 kwietnia 2015

OCZAMI KURSANTA POLE DANCE - Sandra Bonar


Sandra Bonar - obecnie instruktorka pole dance w Akademii Tańca Esens we Wrocławiu, ale zaczynała, jak większość jako kursantka. Sandra zdobyła 3 miejsce podczas Pole Show Art Championships i dalej kontynuuje swój rozwój. Chciałaby serdecznie podziękować swojemu trenerowi Vladimirowi Kudlyukowi za wszystko oraz całej Akademii Tańca Esens i jej właścicielowi Marcinowi Starzyńskiemu za niesamowite wsparcie i pomoc w rozwoju.

Ulubiona pozycja pole dance: iron-x
Ulubiony gadżet: buty na platformie
Ulubiona piosenka do treningów: jest ich bardzo dużo :)




Natalia Maria Wojciechowska: Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda z pole dance?

Sandra Bonar: Moja przygoda z pole dance zaczęła się ok. 1,5 roku temu. Był to całkowity przypadek, po prostu zobaczyłam jak trenują dziewczyny w szkole i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Zapisałam się na zajęcia, ale już po miesiącu rurka pojawiła się u mnie w domu.

NMW: Za co najbardziej kochasz pole dance?
SB: Pole dance najbardziej kocham za to, że dzięki niemu niemożliwe staje się możliwe. Wcześniej nigdy bym nawet nie podejrzewała siebie o umiejętność zrobienia pewnych rzeczy. Rurka pokazała, że jednak tak, że jestem w stanie. Ponadto buduje przepiękną sylwetkę. 

NMW: Czy lubisz inne odłamy pole dance - pole fitness i pole sport i co one dla Ciebie oznaczają?SB: Oczywiście, że tak. Pole sport to super sprawa. W szczególności buduje siłę i kondycję. Co dla mnie oznaczają? Ukazują pole dance jako sport, nie jako taniec. Uważam, że to jest dobre, ponieważ nie każdy ma predyspozycje czy doświadczenie taneczne lub po prostu szuka w pole dance czegoś innego niż taniec. Te odłamy dają takiej osobie możliwość odnalezienia tego co chce.

NMW: Gdzie rozpoczynałaś naukę?
SB: Swoją przygodę z pole dance zaczęłam w Akademii Tańca Esens we Wrocławiu i trenuję tam nadal. Teraz jestem tam instruktorką.

NMW: Czy regularnie jeździsz na różne warsztaty? 
SB: Tak, myślę że czasami aż za dużo. Bardzo lubię jeździć na warsztaty do Anastasii Sokolovej ze względu na zamiłowanie do przeróżnych dropów. Jednak warsztaty, które zrobiły na mnie największe wrażenie to warsztaty z Kristianem Lebedevem. Niesamowita motywacja! Bardzo spodobały mi się jego metody treningowe, a także sposób w jaki tłumaczył podejście do danych trików

NMW: Jeżdżąc na różne warsztaty widziałaś wiele różnych szkół - która Twoim zdaniem jest godna polecenia i dlaczego? 
SB: Absolutnie żadnej z nich nie chcę krytykować, bo każda z nich ma swój urok. Jedyną wadą w okresie letnim jest brak klimatyzacji w niektórych szkołach. Na pewno chciałabym polecić Akademię Pole Dance w Bydgoszczy. Super atmosfera i masa fajnych pomysłów na ciekawe warsztaty, a także cudowne zaangażowanie we wszystkim co robią.

NMW: Twoja ukochana trenerka/trener to…? i dlaczego?
SB: Moim ukochanym trenerem jest Vladimir Kudlyuk, z którym nadal trenuję. To dzięki niemu trenuję, rozwijam się, ale co najważniejsze dzięki niemu uwierzyłam w siebie.

NMW: Na co nowi kursanci powinni zwrócić uwagę rozpoczynając przygodę z pole dance?
SB: Żeby nie zniechęcać się gdy coś nie wychodzi, zwłaszcza na początku, bo to całkiem normalne! 

NMW: Na co według Ciebie większą uwagę powinni zwrócić właściciele klubów/szkół?
SB: Myślę, że na komfort treningów tzn. tak jak wcześniej pisałam w okresie letnim wielu osobom może przeszkadzać brak klimatyzacji na sali. Uważam też, że na zajęciach 2 osoby na rurkę to maksimum. Jeszcze jedna sprawa, w większości szkół to jest, ale jednak nie we wszystkich - środek do czyszczenia rur i ściereczki, żeby każdy mógł sobie przed zajęciami wyczyścić rurkę i po zajęciach wyczyścić ją po sobie, kwestie estetyczne i higieniczne.

NMW: Jak Ty byś zakładała studio pole dance to od czego byś zaczęła, co byłoby dla Ciebie najważniejsze, a co zrobiłabyś kompletnie inaczej?
SB: Na pewno dobrze zastanowiłabym się nad wyborem rurek i ich ilością. Myślę, że lokalizacja szkoły odgrywa ważną rolę. Oczywiście najważniejsza jest odpowiednia kadra - zarówno pole dance jak i stretching. Uważam, że w każdej szkole pole dance powinny odbywać się także zajęcia ze stretchingu, który jest nam przy pole dance tak bardzo potrzebny. Zakładając własne studio szukałabym z pewnością własnego niepowtarzalnego design'u, a także starałabym się stworzyć przyjemną atmosferę w szkole dla kursantów.

NMW: Jakie są Twoje plany związane z pole dance? 
SB: Jako, że startuję w zawodach w planach mam kolejne starty. Ale takim najważniejszym to ciągłe doskonalenie i rozwijanie się w tym co kocham .

NMW: Kiedy zrozumiałaś, że nie możesz żyć bez pole dance i co wówczas poczułaś?
SB: Po pierwszych zawodach Pole Art, gdy zajęłam 3 miejsce. Nie spodziewałam się tego kompletnie, ale był to mega motywacyjny kop. Dało mi to jeszcze większą wiarę w siebie, że mogę, że potrafię, ale także upewniłam się, że jestem dokładnie tu gdzie moje miejsce, gdzie powinnam być 

NMW: Każdej osobie, która nadal kręci nosem na pole dance i uważa go za coś z pogranicza erotyki powiedziałabyś…..?
SB: Trochę więcej otwartości na rzeczy których nie znacie!!! Wiele osób nadal żyje stereotypami zamiast poznać coś. Jest to oczywiście bardzo smutne, bo ci ludzie nie są w stanie sobie nawet wyobrazić ile wysiłku kosztuje nas to co robimy. To co bym powiedziała takiej osobie to po prostu : "Spróbuj zrobić więc to samo" :)